BAJKA O CZŁOWIEKU
Człowiek i pies
Wśród
wielu zwierząt żyjących w buszu byt również pies. Każde z tych stworzeń miało
swoje życie. Zajmowało określone terytorium i troszczyło się tylko o siebie.
Wszyscy byli zadowoleni z takiego stanu rzeczy. Z psem było podobnie. Żył sobie
z dnia na dzień, trochę polując, trochę odpoczywając. Prawdę mówiąc, nic innego
nie miał do roboty. Z czasem jednak monotonne życie zbrzydło psu zupełnie. Czuł
się osamotniony i nikomu niepotrzebny. Zaczął więc rozmyślać, jakby tu odmienić
swój los i tak któregoś dnia wpadł na genialny pomysł.
- A może poszukam sobie przyjaciela? We dwójkę będzie nam raźniej. Problem
jednak w tym, kto mógłby nim zostać? Na pewno ktoś silny i odważny. Ktoś, kto by
się nikogo nie bał.
Pies długo jeszcze rozmyślał nad tą sprawą, ale nic mądrego nie przychodziło mu
już do głowy. Stąd też któregoś poranka przeszedł do konkretów i udał się na
poszukiwania. Na swojej drodze spotkał najróżniejsze zwierzęta, jednak one na
jego widok natychmiast uciekały i kryty się w gęstych zaroślach.
- Nie chcecie mojej przyjaźni!? No i dobrze! Widać jesteście zbyt strachliwe,
jeśli się mnie boicie. Ja szukam kogoś odważnego. Kogoś kto będzie dla mnie
oparciem i obdarzy mnie swoją przyjaźnią. Kiedy już prawie zwątpił w powodzenie
swej misji, stanął przed nim potężny wół. l nawet nie miał nic przeciwko temu,
żeby pies się do niego przyłączył. W dalszą wędrówkę udali się już razem. Idąc
noga w nogę, szli tak do zmroku. Zatrzymali się dopiero na małej polance i
ułożyli do snu. Pies poczuł się wtedy tak bezpiecznie, że z radości zaszczekał.
- Nie szczekaj, bo przyjdzie pantera i nas pożre - ostrzegł go wół. Pies
natychmiast przestał ujadać. Z żalem spojrzał na wołu.
- A więc nie jesteś najodważniejszy? Boisz się pantery? W takim razie to ja
dalej muszę szukać.
l tak ponownie udał się na poszukiwania. Po pewnym czasie odnalazł panterę.
Rzeczywiście, zwierzę wyglądało groźnie. Jej cętkowana sierść i ostre kły
sprawiały odpowiednie wrażenie. O tak, przy kimś takim można czuć się pewnie i
bezpiecznie. Od tej pory pies stał się jej nieodłącznym towarzyszem. Nie trwało
to jednak długo, bo pewnego dnia dostrzegł, że jego nowa przyjaciółka dużym
łukiem omija terytorium lwa. Wyraźnie go unikała. Pies wywnioskował, że lew musi
być silniejszym zwierzęciem, dlatego udał się do niego.
-Słyszałem, że jesteś najodważniejszym i najpotężniejszym stworzeniem w całej
dżungli. Chciałbym, żebyś został moim przyjacielem.
Lew dumnie wypiął pierś. Mile połechtały go słowa psa, dlatego też nie miał nic
przeciwko temu, aby prowadzić wspólne życie. l tym razem jednak okazało się, że
pies nie miał racji, bo lew pewnego wieczora rozgniewał się na niego, gdy
obszczekiwał przemykającego zająca.
- Cicho bądź, bo usłyszy człowiek i przyjdzie nas zabić.
l w ten oto sposób pies opuścił lwa i przystał do człowieka. Towarzyszył mu w
wędrówce przez cały dzień, a gdy nadeszła noc, jak zwykle zaczął ujadać. Wówczas
mężczyzna wyszedł z chaty i rzekł:
- Pewnie jesteś głodny, piesku. Chodź, dam ci coś do zjedzenia.
Pies pojął wtedy, że człowiek rzeczywiście jest najodważniejszy ze wszystkich
stworzeń na ziemi i od tamtej pory jest jego nieodłącznym przyjacielem. Przyjaźń
ta trwa po dziś dzień...
Bajka z Konga / Świat misyjny, nr 5/08
![]()