Rys historyczny kynologii myśliwskiej
O pierwszym myśliwym czytamy już w Biblii. Nemrod to jeden z potomków Noego i przodek Mojżesza. W I Księdze Mojżeszowej (Genezis) czytamy : Ten był możnym myśliwcem przed obliczem Pańskiem; przetoż się mówi: Jako Nemrod możny myśliwiec przed Panem
W
czasach rzymskich łowiectwo miało mitologiczną proweniencję, wywodziło się od
Diany, staroitalskiej bogini łowów. Polowanie wówczas bardziej niż sportem i
rozrywką było przygotowaniem do sztuki wojennej.
Łowiectwo było jednym z podstawowych zajęć ludów pierwotnych na całym świecie,
również i w Polsce znajdujemy liczne ślady polowań ludzi jaskiniowych..
Myślistwo od niepamiętnych czasów związane było też z naszą historią i tradycją.
W dawnych wiekach puszcze i lasy polskie obfitowały w zwierzynę grubą jak
niedźwiedzie, żubry, łosie, jelenie, dziki, sarny i drobną jak zające i ptactwo.
Myślistwo uczyło zręczności, odwagi, opanowania. Stanowiło doskonałe
uzupełnienie i przygotowanie do powinności stanu rycerskiego a później
wojskowego.
Echa myśliwskiej działalności,
przejawiają się w polskiej historii od początków polskiej państwowości, już
spisana w latach 1112 – 1116 przez Galla Anonima „Kronika polska”, zawiera opisy
polowań na dworze króla Bolesława Chrobrego oraz walki, jaką stoczył Bolesław
Krzywousty z ogromnym dzikiem i niedźwiedziem.
„Pewnego razu dziecię Marsa, siedząc w puszczy przy śniadaniu, ujrzało
ogromnego dzika, przechodzącego i chowającego się w gęstwinę leśną. Natychmiast
zrywa się od posiłku, pochwyciwszy oręż myśliwski, popędziło za nim i bez
towarzysza lub psa.” – jest to chyba pierwsza historyczna wzmianka o polskim
psie łowczym. Z zacytowanego fragmentu jasno wynika, że na niebezpiecznego
zwierza, nikt się nie wybierał bez towarzysza, a najbardziej odważny brał ze
sobą bodaj psa. Opis tego zdarzenia ma podkreślić młodocianego księcia, który na
długo przed pasowaniem go na rycerza (w r.1099 w Płocku) – jak pisze kronikarz –
„zwyczajem chłopców szlachetnego rodu zabawiał się psami i ptakami (sokołami),
nad tę zabawę przedkładał tylko zaprawę rycerską.
Wszędzie
Piastom, ich wojom i ludowi towarzyszyły psy. Łowy były powszechne, a kto sam
nie szukał zwierza w ostępach, poniewolnie musiał Bronic się zwierzowi.
Zwłaszcza wilki, zimą szczególnie, stadami napastowały człowieka. Pies - w
ślepiach wilka jego przeniewiercy, wyrodny brat – czujnie ostrzegał ludzi, czy
to był gończy książęcy, czy też burek z opłotków.
Pasja łowcza była tak potężna, że sławny z gwałtowności i samowoli biskup
krakowski, Paweł z Przemankowa herbu Półkoza – gdy przed łowami o świcie mszę
świętą odprawiał, nakazywał łowczym swoim w kaplicy trzymać psy i sokoły gotowe.
Nie ogłaszano mu jednak zwierza, zanim od ołtarza nie odszedł. Zdarzały się
także niewiasty, które porywał gon, puszcza i zwierz, którego dopadano wreszcie.
Wiele
literackich opisów polowań, powstawało przez wieku w twórczości np. Mikołaja
Reja, Mikołaja Hussowskiego, Mateusza Cygańskiego. Pierwsze akty prawne z
zakresu łowiectwa ukazały się w Polsce w XIII wieku były to tzw. regale
łowieckie. Ograniczały one swobodę polowania; uprawniały księcia do decydowania
o wszelkich sprawach dotyczących łowiectwa. Pierwsza ustawą łowiecka była
„Ustawa o łowach” wydana przez króla Władysława Jagiełłę w 1420 roku. Ustawa ta
wprowadzała zasadę, że polowanie jest związane z własnością gruntu (zasada ta
przetrwała prawie nie zmieniona aż do początku XX wieku). Marcin Kromer w swym
dziele "Polska, czyli o położeniu, obyczajach, urzędach Rzplitej" pisze pięknie
o polowaniu:
Polsce w czasach średniowiecza, podobnie jak i na Zachodzie, największą popularnością cieszyły się psy używane do polowania na grubego zwierza - brytany, charty, ogary i wyżły. Mieliśmy wtedy własne odmiany tych psów, niestety prawie nic nie ocalało z tych ras. Polowania na grubego zwierza były przywilejem króla i możnych rodów. Nadawano też przywileje łowieckie biskupom i opactwom. Posiadali oni własne psiarnie, których obowiązek utrzymania spadał na chłopów i mnichów klasztornych. W wiekach późniejszych psy do polowania na drobną zwierzynę trzymane były po dworach ziemiańskich przez szlachtę dla zaopatrzenia spiżarń w dziczyznę.
Tymczasem
łowiec, wciąż rażąc zwierza, cofa się, a przy pomocy potężnych psów krąży z nim
około drzewa, aż nim zwierz śpracowany lub śmiertelnie raniony nie upadnie.
Jeśli myśliwiec chybi w strzale lub grozi mu inne jakie niebezpieczeństwo , insi
ze swoich kryjówek ukazują płachty czerwone, która barwa zwierza o wściekłość
przyprawia. Tak drażniony żubr, opuszczając pierwszego , rzuca się na następnego
strzelca, który go pokonywa.
Rozkwit łowiectwa przypada na XVI wiek, kiedy to pojawia się broń palna. Z tego
tez okresu datują się pierwsze pomniki literatury i malarstwa o tematyce
łowieckiej. W 1778 roku wydano pierwsza polską ustawę określającą okres polowań
od 1 września do 1 marca. W 1588 roku wydano jedną z pierwszych polskich książek
o tematyce łowieckiej,: Łow Dyany Iana Achacego Kmity, wydano ją w drukarni w
Krakowie.
Już wtedy doceniano role psa myśliwskiego w polowaniu, i szkolenie psów myśliwskich. Utwór „Myśliwiec” Tomasza Bielawskiego (1595), poza opisami polowań w ówczesnej Polsce, zawiera również informacje o pach myśliwskich, zawiera tez rady, jak je wychowywać, przysposabiać do polowań, pomaga nadawać psom imiona, wskazuje także jak rozpoznawać zalety i wady psów.
„Ćwiczenia
szukać trzeba, samo się nie rodzi,
Kto się młodo wyćwiczy, staro wszędy godzi,
Wychowywać psy i wyćwiczyć
Wybór osobno policzyć
Bo jeśli tak chart, wyżeł będzie zgłembieżniało
Chodzieł, k temu samopas, po takim psie mało”
Polsce w czasach średniowiecza,
podobnie jak i na Zachodzie, największą popularnością cieszyły się psy używane
do polowania na grubego zwierza - brytany, charty, ogary i wyżły. Mieliśmy wtedy
własne odmiany tych psów, niestety prawie nic nie ocalało z tych ras. Polowania
na grubego zwierza były przywilejem króla i możnych rodów. Nadawano też
przywileje łowieckie biskupom i opactwom. Posiadali oni własne psiarnie, których
obowiązek utrzymania spadał na chłopów i mnichów klasztornych. W wiekach
późniejszych psy do polowania na drobną zwierzynę trzymane były po dworach
ziemiańskich przez szlachtę dla zaopatrzenia spiżarń w dziczyznę.
Psy, wszyscy znali od dziecka, od raczkowania chowano się z nimi. Rosły one na
oczach wszystkich od szczeniaka. Bawiono się z nimi, cieszono nimi, legiwano
między psami i opłakiwano każdego z nich. Pies był najbliższym towarzyszem
społeczeństwa od króla do chłopa. Psy myśliwskie umieszczano w specjalnych
psiarniach. Czasem były wygodne i przestronne. Całe wojska psiarzy miały koło
nich dość zachodu. Wiele spraw ludzkich obracało się wkoło nich. Nawet awans
często odbywał się wówczas poprzez zajęcia w psiarni. Chłopi uciekali od
pańszczyzny do wolnej służby myśliwskiej. Jest pewne, że urząd łowczego zaczął
się od psiarza. Dojeżdżacze lub objezdnicy wyruszali z chartami na łowy. Byli
jeszcze: polownicy, szczwacze, żywili psy kotlownicy
i psiarczykowie. Odwieczne prawa polskie dla wsi nakazywały żywić poczty
myśliwskie książąt wraz z końmi, sokołami albo opłacać „psarskie”.
(Po
lewej Herb Korcza)
Konie i psy brały udział w tym swobodnym i żywym życiu średniowiecznych władców i magnatów. Czasem dosłownie się szło – od łowiska do łowiska. Zwykle od łowów do wojny był tylko niewielki krok. Zamiast w zwierza godzono we wroga. Stąd pies wzbogaca również zwierzyniec heraldyki polskiej np. takie herby rycerskie jak: Pobóg, Korczak, Kuszaba. Wszędzie w nich figuruje ówczesny pies. To już był osobliwy awans ceny psa i jego uznania. Nie wszystkie zwierzęta tego dostąpiły, pies w każdym razie wszedł na tarcze herbowe jakby w nagrodę za swoje zasługi i cnoty. Tarcza, która była zaszczytem wyróżnionego człowieka, zachowała nam wizerunki ówczesnego psa.
Cena psów nieraz była wielka:” za charta nic to nie jest i dać parę koni”. Króla Stefana Batorego nic tak nie ujmowało, jak darowanie psa, zwłaszcza, że po ucieczce Henryka Walezego zastał pustki w psiarni. Władysław IV, następując po Zygmuncie III Wazie, królu niemyśliwym – wznowił łowieckie tradycje batoriańskie. Jego „starszy nad myślistwem”, Żuk, dostawał pensji rocznej aż 108 złoty, co było sumą wysoką. Gdy Książę Kurlandzki przysłał temu królowi psy w darze, uradowany król dworzaninowi książęcemu kazał dać złotych polskich 12, tzw. „kontentacji” czyli jakby napiwku – nagrody.
Pies
brał udział w szerokiej skali życia dawnych Polaków, wielki łowca z
puszczańskiej Litwy, aklimatyzowany w łacińskiej Polsce, król Władysław Jagiełło
– spocząwszy na Wawelu, na nagrobek swój otrzymał właśnie dwa wierne psy,
zaklęte w czerwony marmur.
Postępujące trzebienie lasów i wyniszczenie grubej zwierzyny spowodowało
najpierw zniknięcie brytanów. Najdłużej uchowały się gdzieniegdzie ogary i
charty przydatne w polowaniu na zwierzynę mniejszą, natomiast na czoło psów
myśliwskich zaczęły wysuwać się legawce-wyżły, z których wyżeł polski - wodołaz
dostarczył swej krwi niemieckim wyżłom szorstkowłosym. W piśmiennictwie polskim
nie mamy monografii, która dawałaby wzorcowy obraz naszych psów myśliwskich
dawnych lat. Jedyny dokument z pierwszej połowy XVII w., to „Myślistwo z ogary”
Jana Ostroroga, wojewody poznańskiego, światłego męża stanu.
Dzieło to wydane zostało w 1618 roku, jest to pierwszy w Polsce traktat o
polowaniu z psami.
Postępujące trzebienie lasów i
wyniszczenie grubej zwierzyny spowodowało najpierw zniknięcie brytanów.
Najdłużej uchowały się gdzieniegdzie ogary i charty przydatne w polowaniu na
zwierzynę mniejszą, natomiast na czoło psów myśliwskich zaczęły wysuwać się
legawce-wyżły,
z których wyżeł polski - wodołaz dostarczył swej krwi niemieckim wyżłom
szorstkowłosym.
W piśmiennictwie polskim nie mamy monografii, która dawałaby wzorcowy obraz
naszych psów myśliwskich dawnych lat. Jedyny dokument z pierwszej połowy XVII
w., to „Myślistwo z ogary” Jana Ostroroga, wojewody poznańskiego, światłego męża
stanu.
Myśliwy
bez psa obyć się nie mógł. Szukając dla siebie psa, obserwował jego zalety już
od szczeniaka, szukał w nich 2 podstawowych cech: dobrego węchu i bojowości.
Imiona psom nadawano bardzo wcześnie, aby się mogły do nich przyzwyczaić.
Nadawanie psom imion traktowano z należyta powagą i odpowiedzialnością. Zalecano
też, aby nazwy psów nie były dłuższe niż 2 sylaby. Z opisów i zaleceń
postępowania z psami wypływał duży sentyment do psów i wielka troska o nie. Były
wtedy psy przygotowane do wszystkich polowań, doskonale przygotowane. O
przygotowaniu psa do polowania decydowało nie tylko dobre gniazdo, dobór i
staranna selekcja, ale także sposób i poziom szkolenia. Jan Ostroróg pisał :
„Myśliwiec
jest jakby hetman, wódz i sprawca psi, który niemi rządzić ma, i sprawdzać je,
używając ich rozrywki i zmysłu i mocy do słusznego szukania, prędkiego
znalezienia i ugonienia zwierzęcia. Czemu aby dosyć uczynił, trzeba, żeby go psi
słuchali: a to będzie, kiedy go będą miłować
i wierzyć mu. Żeby go tedy miłowali, ma się między nimi bawić, głaskać, karmić
nie tylko u koryta, ale i z Wacka (torby) czemkolwiek na spotkaniu, co
najczęściej ma się niemi pieścić, rozmaicie grać z niemi, sypiać między niemi i
wszystkich sposobów szukać, żeby go psi miłowali.
Na polu zaś ilekroć pies co go nie było, do niego przyjdzie (…)rzuć mu z wacka
kęs czego i dać łagodne słowo (..). Kredyt zasięgu tym sposobem ma zjednać
myśliwiec, że snadniej za jego przywidzeniem każda ich robota i misterstwo
przyjdzie, niż bez niego(…)
Do tegoż kredytu należy, aby i słowami nie kłamał, żeby ochotę psom czyniąc do
szukania, terminów i słów takich używał jako we szczwaniu, ani zaś na opak w
spotkaniu ze zwierzęciem swe tez żeby miał terminy (…).Nuż wtenczas trąbić nie
ma, kiedy gadać ze psy albo wołać na nie, albo naszczuwać potrzeba więc aby zaś
trąbił ilekroć trzeba (…)żeby się tak psy uczyli znać wolę i myśl jego, i po
słowach albo po wołaniu i po trąbie”.
W
tym niewielkim fragmencie przedstawiono całą filozofię i metodykę układania
psów, aktualna do obecnych czasów - rolę przewodnika, sposoby nauki przez
zabawę, częste przebywanie z psem, nawet spanie z nim, zaufanie, autorytet,
konsekwencję, rolę smakołyków, właściwych komend i sygnałów. Każdy szanujący się
szlachcic posiadał w swojej posiadłości psiarnię, o którą dbał i chwalił się
przed bracią szlachecką. Psy myśliwskie otaczano troskliwą opieką, znakomicie
karmiono, umieszczano w wygodnych psiarniach pod opieką wyspecjalizowanej
służby, zwanej psiarzami. Nie zapominano o kotłach do mycia, sagankach, w
których podawano im żywność, także smyczach, kagańcach i obrożach ,czyli psia
arystokracja.
Dość barwnie
swe polowania opisuje Pasek. Miał on ponoć dar oswajania dzikich zwierząt, tak
wyglądało wyjście na łów: "Idzie kilkoro chartów pięknych, wyżłów kilka, a tu
liszka między nimi, kuna, jaźwiec(borsuk), wydra; zając też ze dzwonkami za
koniem podskakuje, jastrząb u myśliwca na ręce, kruk nade psy lata, czasem też
padnie na charcie i tak się powozi."
Inną formą łowiectwa polegającą
na układaniu ptaków drapieżnych do polowania było sokolnictwo. Sokoły łapały
ptaki i drobne zwierzęta przynosząc je panu. Sokolnictwo rozwijało się od
wczesnego średniowiecza, stając się ulubionym rodzajem polowania panujących czy
wysoko urodzonych
i symbolem znacznego statusu.
Polowania wrosły w kulturę polską. Były nakazem obyczajowym dla mężczyzn – miarą
ich odwagi, inteligencji, sprawności fizycznej, były rozrywką
i sportem, częścią ceremoniału dworskiego i popularną formą życia towarzyskiego.
Zgodnie z ustawą wydaną w 1775 roku za panowania Stanisława Augusta sezon
polowań trwał od 1 września do 1 marca. W promieniu 3 mil od Warszawy odbywali
łowy tylko monarchowie, arystokracja mogła organizować je wyłącznie w swoich
posiadłościach. Polowania dworskie słynęły z rozmachu: zadziwiały liczbą i
doborem dostojnych gości oraz oferowanych atrakcji. Sprowadzano z zagranicy
broń, doborowe sfory psów myśliwskich, konie i ich obsługę.
Trofea
liczono w setkach ubitych zwierząt. Najciekawsze wydarzenia były tematem
licznych przedstawień malarskich czy relacji literackich.
Upadek łowiectwa nastąpił w czasach saskich. Miejsce dzielnych myśliwych zajęli
różni „paniczykowie”, którzy strzelali z bezpiecznego miejsca do zwierząt
przywożonych w klatkach i wypuszczanych w parkach i zwierzyńcach. Nie używano
wtedy psów do polowań. Dalszy upadek łowiectwa i kynologii nastąpił w okresie
zaborów i utraty niepodległości przez Polskę. Nie organizowano już wielkich
polowań, zanikły słynne hodowle psów i liczne psiarnie. Za udział w dwóch
powstaniach zaborcy, szczególnie rosyjscy, skonfiskowali majątki szlacheckie,
wysyłali powstańców i ich rodziny na sybir. Śród nich było wielu myśliwych, a w
walkach używana była broń myśliwska.
W skutek zubożenia, szlachty nie było stać na posiadanie psów a ugodowo
nastawieni do zaborców magnaci, nie mieli zamiłowania do polowania z psami i
sokołami.
W okresie porozbiorowym jedynie Galicja miała autonomiczne uregulowania prawne w
dziedzinie łowiectwa. We Lwowie powstało Galicyjskie Towarzystwo Łowieckie
(1876) przemianowane Małopolskie Towarzystwo Łowieckie (1838), oraz Warszawski
Oddział Cesarskiego Towarzystwa Prawidłowego Myślistwa, którego spadkobierca
zostało Polskie Towarzystwo Myśliwskie. W Poznaniu w 1920 roku, zostaje założony
Polski Związek myśliwych. Powstają liczne inne organizacje i koła myśliwskie z
najstarszym Kółkiem Myśliwskim im. Św. Huberta (1884). W 1878 roku ukazuje się
pierwszy numer łowieckiego czasopisma Łowiec, wydawanego przez GTŁ, a 20 marca
1899 roku pierwszy numer Łowca Polskiego ukazującego się do dziś. Na pozostałych
obszarach obowiązywały ustawy państw zaborczych.
W
Polsce okresu międzywojennego nastąpiło odrodzenie łowiectwa. W szybkim tempie
zaczęły powstawać różne organizacje łowieckie. W 1927 roku ukazało się
Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej o prawie łowieckim. Utrzymano prawo
polowania związane z własnością gruntu. W 1935 roku powstał Międzyklubowy
Komitet Kynologiczny a od 1936 roku działał Polski Związek łowiecki. Wznowiono
wydawanie Łowca Polskiego” a ks. L. Niedbał napisał książki „Z łowisk
wielkopolskich” i „Hodowla, wychowanie i tresura wyżła dowodnego” - w której
opisał zasady prawidłowego myślistwa, etyki łowieckiej, hodowli i układania psów
myśliwskich. Ks. Niedbał dał w swoich opracowaniach pierwsza charakterystykę
wyżłów i porównanie pracy polowej wyżła niemieckiego i pointera.
Początków psich wystaw w Polsce szukać można albo w Wielkopolsce w 1862 roku
(wystawa zwierząt gospodarskich w Gostyniu, na której przedstawiono psy „w
przeważanej większości rasy angielskiej”, czyli greyhoundy), albo w Galicji w
1877 roku (Krajowa Wystawa Rolniczo-Przemysłowa we Lwowie, gdzie Adam ks.
Sapieha wystawiał już w specjalnym pawilonie kilkanaście psów myśliwskich, m.in.
pierwsze na polskich ziemiach jamniki).
Zabór rosyjski był jak zwykle spóźniony – pierwszej wystawy psów dopatrzyć się
tu można dopiero w czerwcu 1881 roku, w Warszawie na terenie wyścigów konnych. W
ponad sto lat później warszawskie wystawy psów także korzystały z siedziby
wyścigów. Od tego roku wystawy psów w Warszawie organizowane były praktycznie,
co roku – najpierw, jako część wystaw rolniczych i gospodarskich, później, jako
część wystaw myśliwskich, aż do 1902 roku, kiedy to zorganizowano Pierwszą
Warszawską Wystawę Psów Rasowych. W 1889 r. Warszawski Oddział Towarzystwa
Prawidłowego Łowiectwa zorganizował pokaz psów. Odbył się on w ogródku przy ul.
Nowy Świat 35 mieści się tam obecnie siedziba Zarządu Głównego ZKwP w Polsce.
Pokazano 23 psy związane z łowiectwem: jamniki, charty, foksteriery, wyżły
angielskie i gończe. W 1902 r. obyła się I wystawa psów także zorganizowana
przez związek łowiecki. W wystawie wzięło udział 120 psów, wystawa ta odbyła się
również w ogródku przy ul. Nowy Świat 35, wszystkie następne wystawy psów do
wybuchu pierwszej wojny światowej właśnie tam regularnie się odbywały.
Zawierucha wojenna 1914 – 1921 wyniszczyła prawie ostatecznie rasowe ogary i
wyżły, pozostawiając jednak sporą ilość całkiem użytkowych chartów, ogarów i
foksterierów u Sergiusza Niemojewskiego we Włoszczowej woj. Kieleckiego.
Oficerowie niemieccy, bezceremonialnie konfiskowali pointery, setery i inne
rasowe psy, aby je przy pierwszym urlopie wywieźć do Nieniec. Los rasowych,
zwłaszcza angielskich, psów rasowych
był przesądzony. Ktokolwiek posiadał psy myśliwskie posiadał psy myśliwskie,
pozostawił po jakimś czasie bez psów. Trzeba zaznaczyć, iż Niemcy – myśliwi,
zajmujący, zajmujący jakieś wyższe stanowiska nie wywozili psów do siebie.
Trzymali je w Polsce i polowaniu. Bardzo nieliczne z tych egzemplarzy pozostały
w kraju po dniu 11 listopada 1918 roku tj. po dniu rozbrojenia Niemców na
terenie polski. Łatwo się domyślić, że nie pozostał żaden rodowód łącznie z
psem. Miłośnicy psów nie zdradzali się z posiadania metryki oddając w ręce
niemieckie psa i pozostawiali je na pamiątkę dla siebie po swoim ulubieńcu. We
wschodniej części kraju sytuacja uległa jeszcze znaczniejszemu pogorszeniu przez
kataklizm wojenny trwający do 1921 roku.
Gdy ucichły ostatnie strzały, entuzjaści psa myśliwskiego zaczęli się oglądać w
poszukiwaniu materiału hodowlanego, którego oczywiście w kraju nie było, w
znaczeniu rasowy, wartościowy pies, czy suka z rodowodem. Jak zwykle bywa,
ośrodkami zaczątków hodowlanych pozostały stolice poszczególnych dzielnic kraju
świeżo włączone, złączone po wielowiekowym podziale.
Każda z dzielnic miała swoje upodobania „psiarskie” i swoje specjalności,
podyktowane wpływami, jakie na miłośników psa mieli zaborcy, ale nie bez wpływu
też i warunków terenowych. I tak Poznań – to psy dowodne: niesamowita mieszanka
ostrowłosych, pudel pointerów, gryfonów z krótkowłosymi i starego, ciężkiego
typu z nowszymi, znacznie lżejszymi często zmieszanymi z różnymi typami
nieznanego, niezbyt wspaniałego rodu pointerami. Lwów z zapleczem rozległych,
lecz ciężkich gleb Podola, zamiłowany w seterach angielskich i grawitujący
upodobaniami do stylowych w pracy „anglików” Śląsk, to psy kontynentalne, jeśli
chodzi o psy myśliwskie. W organizowaniu życia kynologicznego przodowała
Warszawa.
Po odzyskaniu niepodległości odbywały się ponoć regionalne wystawy psów we
Lwowie, Poznaniu, Warszawie czy Wilnie i Krakowie, ale miały one bardzo skromny
charakter i nieliczną obsadę. Przełomem był rok 1925, kiedy to zorganizowano I
Wszechpolską Wystawę Psów Rasowych, odbyła się ona na terenie teatru Bagatela ,
na którą zgłoszono już 118 psów.
Wyżeł znalazł swoje miejsce w Polsce pod koniec XIX wieku. Sprowadzono z
zagranicy psy myśliwskie głównie z zachodniej i południowej Europy. Pierwsze
konkursowe próby w formie field trialu odbyły się w 1900 roku, 35 lat później od
pierwszych FT brytyjskich. Fakt ten wskazuje, że już wtedy zainteresowanie
wyżłami i polowaniami z wyżłami było w Polsce spore. Głównymi ośrodkami
skupiającymi miłośników wyżłów było Pomorze, Śląsk i Polska centralna z
Warszawą. Na Pomorzu i na Śląsku przeważało zamiłowanie do wyżła niemieckiego z
przewagą szorstkowłosego, natomiast Warszawie obserwowano zainteresowanie wyżłem
brytyjskim i wyżłem niemieckim krótkowłosym.
Pierwszy konkurs po I wojnie Światowej odbył się w 1922 roku w Poznaniu. Był to
konkurs wyżłów dowodnych, czyli wszechstronnych. Na podstawie wyników wpisano
wyżły do Księgi Rodowodowej Polskich wyżłów dowodnych i do Pomorskiej Księgi
Rodowodowej. Zapisy w kartach ocen, które obowiązywały na konkursie zawierały
dane dotyczące psa i jego pochodzenia, umaszczenia, danych hodowcy, właściciela
i układacza oraz wyniki, jakie uzyskał pies na konkursach oraz krótki opis, czym
pies wyróżnił się podczas pracy i w jakiej był formie, kiedy i na jakiej
podstawie został zarejestrowany. W okresie międzywojennym kynologiczne imprezy
polowe były nielicznie organizowane, jednak odbywały się one systematycznie.
Pierwsze takie próby zorganizowało towarzystwo hodowli Psa Myśliwskiego na
polach Wilanowa w dniu 3 maja 1931 roku. Ostatnie konkursy z tego okresu odbyły
się 19.08.1939 roku w Tucholi. W czasie okupacji hitlerowskiej Polski Związek
Łowiecki został rozwiązany, a jego mienie skonfiskowane.
Początki były bardzo ciężkie, a hodowców i menerów można było doliczyć się na
palcach jednej ręki. Byli to Dr Marian Bielawski, posiadający starą, ale ładną
eksterierowi sukę, Dr Ignacy Grymiński – znakomitą białą w wiśniowe łaty
pointerkę „Renę”, która dała pokaźną ilość świetnych psów polowych, lecz bez
rodowodu, którego też nie posiadała. Później doszli następni „amatorzy’
pointerów: Stanisław Czerski, świetny strzelec i „kuropatwiarz”, umiejący
doskonale polować z psem angielskim, Bolesław Milewski, Konrad Antoszewski,
Antoni Brudnicki.
W
lipcu 1938 roku 15 istniejących w Polsce organizacji kynologicznych sfederowało
się w Polski Kennel Klub, wybrało władze i wystąpiło
o przyjęcie do FCI. 2 czerwca 1939 roku organizacja ta została przyjęta do
Międzynarodowej Federacji Kynologicznej i ledwo zdążyła wpłacić składkę
członkowską, zezwalającą na zorganizowanie wystawy pod patronatem FCI, gdy
wybuchła wojna.
Powojenne
odradzanie się kynologii było bardzo trudne – hodowla psów miała być albo
odgórnie zorganizowana dla potrzeb socjalistycznej gospodarki, albo miało jej
nie być. Największym problemem był – oprócz braku działaczy – brak rodowodów
psów, które przeżyły zawieruchę II wojny światowej. Wędrówka ludów po 1944 roku
sprawiła, że na terenach polskich znalazło się wiele psów z pewnością rasowych,
o których pochodzeniu nie można było powiedzieć nic, a jednocześnie zaginęły
całe rasy psów, dla których nie było miejsca w gospodarce planowej (taki los
spotkał charta polskiego czy ogara). Nie brakło tylko zapaleńców, którzy
próbowali odtworzyć Polski Kennel Klub.
Nie było to możliwe z przyczyn ideologicznych, stąd w 1948 roku powstała nowa
organizacja: Związek Kynologiczny w Polsce. Jedynym Polakiem, który kierował FCI,
był Edward Mikulski. Był on prezydentem FCI, a potem vice prezydentem. Po
drugiej wojnie światowej PZŁ wznowił działalność a reaktywację imprez
kynologicznych zainicjowała impreza kynologiczna na Pomorzu – przegląd hodowlany
z dnia 23.09.1945 roku.
Na tym terenie po raz pierwszy po wojnie odbyły się też krajowe konkursy wyżłów
w dniu 24-25.09.1949 roku w Rożniatach – w ośrodku hodowli psa myśliwskiego PZŁ.
Od 1948 roku organizowano w naszym kraju kilka lub nawet kilkanaście letnich
wystaw psów, cieszących się ogromnym zainteresowaniem publiczności. I choć
prezentowano na nich nieco ponad setkę psów, to najliczniej odwiedzane z nich
miały po kilkanaście tysięcy widzów. I powojenna wystawa kynologiczna miała
miejsce 18 września 1948 r. na Dolnym Śląsku we Wrocławiu w Hali Stulecia.
Wystawa psów odbyła się w ramach Wystawy Ziem Odzyskanych. Celem wystawy było
pozyskanie najlepszych osobników z ziem dopiero, włączonych do Polski. W
Warszawie zupełnie inna idea przyświecała organizatorom wystaw: chciano pokazać
zupełnie inny obraz psa i dzięki temu po raz pierwszy prasa zaczęła się
wypowiadać o psie z szacunkiem. W 1948 roku Związek Kynologiczny w Polsce liczył
182 członków i 251 psów.
W tym samym roku powołano do życia 6 oddziałów: w Warszawie, Poznaniu,
Wrocławiu, Katowicach, Bydgoszczy i w Inowrocławiu. Uzyskiwane z trudem zgody
władz na organizowanie wystaw przeprowadziły organizacje polskich psiarzy do
1957 roku, kiedy to ponownie Polska została przyjęta do FCI. Przynależność do
tej organizacji sprawiła, że wystawy psów były i są po dziś dzień przeprowadzane
w Polsce zgodnie z zasadami obowiązującymi w większości krajów świata, mają taką
samą rangę i uznawane na całym świecie nagrody. System wystaw, jednakowy we
wszystkich krajach FCI, jest dość prosty i łatwo go zrozumieć.


W 1952 roku ukazał się dekret
prezydenta PRL o nowym prawie łowieckim. Reaktywował działalność Polski Związek
Kynologiczny, wprowadzono księgi rodowodowe dla psów i ich rejestrację w
Związku. Powstała komisja Kynologiczna przy Naczelnej Radzie Łowieckiej, a w
terenach organizacyjnych łowieckich komisje upowszechniania psa myśliwskiego,
które urządzają stałe i systematyczne imprezy kynologiczno – łowieckie: wiosenne
próby pracy psów, field traialsy i konkursy pracy psów myśliwskich
(przekształcone później w komisje kynologiczne przy zarządach wojewódzkich PZŁ).
Związek wydaje dwumiesięcznik kynologiczny „Pies”. Pierwszy numer ukazał się w
1948 r. Przez wiele lat, pieczę nad tym pismem sprawował Rudolf Kryspin. W
pierwszym numerze psa zamieszczono sprawozdanie z pierwszej powojennej wystawy
psów we Wrocławiu zorganizowanej w ramach wystawy Ziem Odzyskanych 18 września
1948 roku w cztery miesiące po utworzeniu Związku.
W
Rębowoli koło Warszawy powstał ośrodek szkoleniowy dla myśliwych i psów
prowadzony przez Jana Gieżyńskiego, w którym podstaw łowiecko kynologicznych
uczyło się wielu myśliwych i przewodników psów. Powstały hodowle różnych ras
myśliwskich.
W 28 lat po field – triasach na polach Wilanowa również 3 maja odbyła się
pierwsza tego rodzaju impreza kynologiczna. Doszła ona do skutku dzięki
wielkiemu zaangażowaniu Dr Teodora Marchlewskiego. Przeprowadzone one zostały na
terenach ośrodka Zakładu doświadczalnego U.J w Polance Haller, który pozostawał
pod opieką Prof. Dr T. Marchlewskiego. Zaznaczyć należy, że udział wzięła spora
ilość psów bo w klasie młodzieży stanęło 6, w klasie otwartej 7 psów
angielskich. Poza konkursem udział wzięły 4 wyżły niemiecki w tym 2 rodowodowe,
wszystkie psy angielskie posiadały rodowody. Sędziowanie na tych pierwszych
field triasach spoczywało w rękach sędziów kynologicznych: J. Dylewskiego, J.Z.
Robla, i St. Modeyskiego. Miejsce pierwsze zajęła suka „Ada z Cieszyna”
prowadzona przez K. Tarnowskiego z hodowli p. Erwina Dembinioka.
Wydawało się, że wszystko przychodzi bardzo łatwo. Niestety nie wszyscy widzieli
potrzebę hodowania psów rasowych, takiego zdania byli między innymi władze
państwa traktujące to hobby jako niepotrzebny luksus w wyniszczonym wojną kraju.
Dlatego też w 1950 roku Stołeczna Rada Narodowa zaproponowała bardzo wysokie
podatki od posiadania psów: 5 tys. zł. Za jednego, za drugiego 15 tys. zł. Za
trzeciego 20 tys. zł. W tym czasie średnia pensja wynosiła 50 tys. zł. Na
szczęście odstąpiono od tego projektu. Duży problem stanowiło podróżowanie z
psami na wystawy i próby polowe, samochody osobowe należały do rzadkości, a
koleją psa można było przewozić jedynie w słabo wentylowanych przedziałach
bagażowych. Oddziały ratowały się, organizując wspólne wyjazdy autokarowe. W
Polowie lat pięćdziesiątych zrezygnowano z prowadzenia hodowli zbiorowej, która
nie sprawdziła się. Podobnie wyglądała sprawa psów przekazywanych myśliwym
jeszcze w czasie działalności Sekcji kynologicznej przy PZŁ. Z wartościowych,
importowanych zwierząt nie wyprowadzono żadnych linii hodowlanych, dlatego też
całą uwagę Związek skierował na hodowle indywidualną. Ten typ hodowli wydawał
się najlepszy, zwierzęta w mniejszym stopniu narażone były na choroby zakaźne, a
poza tym łatwiej było zdobyć dla nich pożywienie.
Lata pięćdziesiąte to również kryzys, który dotknął Związek, Po 5 latach z
funkcji prezesa zrezygnował minister Władysław Wolski, zrażony niepowodzeniami
odszedł ze Związku założyciel Zdzisław Klawe oraz kilka innych osób. Nowym
przewodniczącym został Marcin Rudolf Kryspin. Stowarzyszenia hobbistów nie
kierowane odgórnie przez władze państwa i nie przynoszące korzyści, nie mogły
liczyć na poparcie . zmuszono do zawieszenia działalności takie organizacje, jak
istniejące blisko 100 lat Towarzystwo opieki Nad Zwierzętami, Stowarzyszenie
Hodowców Gołębi oraz Miłośników akwarium. W lipcu 1954 roku Związek Kynologiczny
otrzymał pismo z Prezydium Rady Narodowej o postawieniu również tej organizacji
w stan likwidacji. Rozpoczęła się batalia o zachowanie Związku.
Po serii pism i odwołań i osobistych interwencji władz Związku,
niebezpieczeństwo zostało zażegnane, Związek nadal mógł działać, jednak
wstrzymano wydawanie „Psa”. Odtąd różnego rodzaju instrukcje, komunikaty i
zarządzenia krążyły po oddziałach Związku powielane. W tym czasie zamarło też
wiele oddziałów: min. W Krakowie, Wrocławiu. W tym czasie za prezesury dr wet.
Wacława Tarasewicza, działało w Warszawie ambulatorium weterynaryjne obsługujące
psy zrzeszone w Związku. Organizowane były szkolenia psów myśliwskich a nawet
produkcję sucharów dla psów. W Warszawie tez po raz pierwszy po wojnie
przeprowadzono kurs dla asystentów kynologicznych. Na pierwszych wystawach psy
oceniali: Lubomir i Zofia Smyczyńscy, Edward Frankiewicz, Janusz Malinowski,
Jerzy dylewski, Marian Jurkowski, Wacław Tarasewicz, E. Ceglarek, ST. Wlekliński,
asystowali im późniejsi sędziowie: Jadwiga Dyakowska, Zygmunt Jakubowski, Marian
Szymandera, Marian Szymankiewicz, Jerzy Rzok, Ernest Szyszka, Zdzisław
Lubowidzki, Mieczysław Bagiński, Tadeusz Chwalibog, Tycjana Wicher, i Teresa
Sokolnicka.
W 1954 roku powołano nowe władze Związku z Prezesem Edwardem Mikulskim na czele.
Udało mu się nie dopuścić do przekształcenia związku w organizację podległą
rządowi, udało się zachować amatorki charakter stowarzyszenia. Rok 1954 to także
rok pierwszych kontaktów z Międzynarodowa Federacja kynologiczną. Polska Księga
Rodowodowa i Rejestr Przydomków hodowlanych prowadzone były zgodnie z przepisami
obowiązującymi w FCI, dlatego nic nie stało na przeszkodzie , aby polska stała
się pełnoprawnym członkiem tej organizacji. Doszło do tego w czerwcu 1957 roku.
W połowie lat sześćdziesiątych zaczęto sprowadzać do kraju wyżły nie znanych w
Polsce ras, rozwój tego zainteresowania psami myśliwskimi małych ras trwał do
1975 roku, w latach osiemdziesiątych, nastąpiła stagnacja, spowodowana spadkiem
populacji ptaków i zwierzyny łownej. Brak zwierzyny drobnej to i brak powodzenia
i rozkwitu wyżłów. Niewielkie ożywienie nastąpiło w latach dziewięćdziesiątych.
Polskie wyżły biorą udział w konkursach międzynarodowych w różnych krajach.
Powstają nowe regulaminy prób i konkursów, komisje upowszechniania psa
myśliwskiego zostają przemianowane na komisje kynologiczne.
Od 1984 roku działa Klub Wyżła, jako organ doradczy i opiniotwórczy ZKwP.
Powstają nowe ośrodki szkolenia. Rośnie poziom szkolenia.
Opracowała J. Boczkowska
Opracowano na podstawie:
• J. Woźniak, Szkolenie psów, porady praktyczne, Łowiec Polski Warszawa 2000
• E. Dembiniok, Wyżły dawniej i dziś, Cieszyn 2002
• Psy rasowe w Polsce (1989), praca zbiorowa
• M. Krzemień; 1000 słów o łowiectwie ;1984
• M. Mazaraki, Z sokołami na łowy
• T. Oset, Wyżeł niemiecki na Pomorzu w latach 1900-1987, Warszawa 1989
• Piekosiński Franciszek, Heraldyka polska wieków średnich, Kraków 1899,
str. 76-83. (Historia Gminy Krzemieniewo)
• Historia Naszej Kynologii, Związek Kynologiczny w Polsce , Warszawa 1999
• Pies; Nr 8(22), październik 1959, Związek Kynologiczny w Polsce
• Pies; Nr 4(28), kwiecień 1959, Związek Kynologiczny w Polsce
• Pies; Nr 5/6(29/30), maj - czerwiec 1959, Związek Kynologiczny w Polsce
• Pies; Nr 3(39), marzec 1960, Związek Kynologiczny w Polsce
• Pies; Nr 7/8(31/32), lipiec – sierpień 1959, Związek Kynologiczny w Polsce
• http://forum.historia.org.p
• tkwapinski.webpark.pl/ herby
![]()