20 sierpień 2007
Strasznie dawno już nie pisałam, to chyba na wakacyjnym urlopie człowiek
coraz bardziej się rozleniwia, zaniedbując pewne sprawy. Szkoda tylko ze czas
płynie tak nieubłaganie i te letnie, lekkie dni zbliżają się ku końcowi. I znów
trzeba będzie wrócić do pracy i zwyczajnych obowiązków… oj a ja wciąż żyje
czerwcem i słońcem!!
Ku końcowi zbliża się także nasz wakacyjny sezon wystawowy, a wystawa klubowa
grupy VII rozpocznie już sezon jesienny. Przyjdzie też czas na przemierzanie pól
i łąk w poszukiwaniu ptactwa o kuszącym nozdrza naszych rozrabiaków zapachu…
Tymczasem jednak zamiast biadolić i rozmyślać donoszę najnowsze fakty:
Po pierwsze- SOPOT
Wystawa w Sopocie.. jakże długo oczekiwana bo międzynarodowa, bo ważny sędzia,
bo duża konkurencja, bo w końcu to Sopot i morskie powietrze…
Wspomniałam o konkurencji- już dawno zauważyłam, że coraz mniej wyżłów
niemieckich jest pokazywanych na wystawach- jest to przykre, ponieważ mamy w
Polsce naprawdę piękne psy, nikt się jednak chwalić nie chce. W Sopocie było
wystawionych 14 wyżłów niemieckich krótkowłosych..
Mogę całą pewnością stwierdzić, że wystawa należała do udanych- Amo-pupilek
mojej mamy zgarnął tego dnia tytuły: Zwycięstwo Młodzieży, Najlepszy Junior w
Rasie, oraz Najlepszy w Rasie-udała mu się ta sztuka już po raz drugi- wygrał z
dorosłym psem w porównaniu o najpiękniejszego osobnika w tej rasie psów.
Zaś Adorka Waldkowi wywalczyła kolejne Zwycięstwo Młodzieży. Nasza złośnica
podbijała serca wszystkich obserwujących ring, zainteresowanych może posiadaniem
wyżła… może? Wielka popularnością cieszyła się tez wśród młodych handlerów-
Adora jest lekka w prowadzeniu i szczerze mówiąc ona się lubi pokazywać!
Triumfy święciła tez dereszowata parka Gosi- Jasmine dostała Best Female Puppie, zaś Arek standartowo wywalczył dla siebie Best Male Puppie, best of Breed Puppie i.. na koniec wraz z Angelika Harastowicz wybiegał III miejsce na Best In Show Puppie!!! Myślę, że to jak się Ari prezentował można oddać słowami sędziego: „pies poruszał się tak jakby płynął w powietrzu..”
Ale musze jeszcze tez o wspanialej parze-Czardasz z Czarnego Dworu i Angelika Harastowicz- kolejne już CWC i tytuł Najlepszy Dorosły Pies w Rasie to tytuły zupełnie sprawiedliwe!
Strasznie się rozpisałam, a przecież to jeszcze nie koniec!! Każdy, kto czyta te
moje wypociny, śmiało może powiedzieć że słowa jak wodę leję, lecz o wyżłach ja
tak mogę zawsze.
Po drugie: URLOP
I do głowy słowa mi już tak nie napływają.. Lecz nie dlatego że nie ma co
opowiadać, wręcz przeciwnie! Nie wiem od czego zacząć.
Na urlop pojechaliśmy we trójkę: ja, Waldek i Adora. W planach mieliśmy
tygodniowe leniuchowanie na plaży, pluskanie się w morzu, zakopywanie Adory..
jednak nie tak łatwo nam to przyszło!!
Najpierw spędziliśmy 3 dni w Gdańsku u przyjaciół- dni bardzo przyjemne i na
pewno przez nas dobrze wspominane, aż się nie chciało dalej jechać. Udało nam
się nawet wybrać na plaże i sfotografować lwy z piasku ulepione, na plaży w
Stogach, oraz groźnego Neptuna ze Starówki.
Jednak w końcu trzeba było wyruszyć dalej w drogę-pojechaliśmy do Karwii.
Musze przyznać ze było to z naszej strony lekko naiwne-jechać w szczycie sezonu,
w takie upały nie mając zarezerwowanego noclegu. My tak zrobiliśmy- a
poszukiwania odpowiedniego lokum zajęło nam ponad pół dnia. Ale się udało. Już
nazajutrz w pełni realizowaliśmy swoje urlopowe założenia: plażowanie -zaliczone,
kąpiel w morzu- zaliczona, zakopanie Adory w piasku-zaliczone. Mam to nawet
uwiecznione na zdjęciu-razem ze spojrzeniem wymownym Adory- co Ty mi niemądra
robisz??
Jednak dnia następnego wpadliśmy, że może w miejscu mniej obleganym przez ludzi będzie przyjemniej. Wyruszyliśmy więc do Sobieszowa, walcząc po drodze z niebotycznymi korkami drogowymi, ciągnącymi się aż od Władysławowa po Gdańsk. I znów nocleg znaleźliśmy dopiero pod koniec dnia.. ale jaki!! Zamieszkaliśmy sobie w hotelu umiejscowionym w lesie, 150 metrów od plaży strzeżonej, gdzie niedaleko było też do plaży dla psich wczasowiczów. I tam z dala od zgiełku ulic, nadmiaru tłumów odpoczywaliśmy, a Adorka już całkiem oswojona z falami szalała pośród nich szukając aportów. Czasami przynosiła nawet chełbie w pysku!! Dzięki niej przywieźliśmy tyyyyyyle zdjęc z tego urlopiku z które zamieszczam poniżej.
30.07.2007
Dwa tygodnie już minęły od naszych ostatnich newsów, choć tyle się już
wydarzyło ( w sumie jak zwykle w wakacje), choć tyle do pisania było. Nie mam
więc wyboru, jak teraz za jednym zamachem opowiedzieć wszystko. A sporo tego
będzie.
A zaczęło się to już 17 lipca, kiedy odebraliśmy naszą ślicznotkę Adorę ze
szkolenia. Chyba była z tego zadowolona-wdzięczyła się i do mnie i do Waldka,
cała sobą pokazywała swoja radość. No cóż, wybaczyliśmy jej szybko chwilowe
błędy w pracy- to NA PEWNO było przez ten „okropny” upał, zwłaszcza że już w
domu Adora nam pokazała swoje dobre wychowanie. Oj, a właśnie tego jej
najbardziej brakowało chyba – wcześniej łobuzica, która na spacerze skacząc jak
piłeczka droczyła się z nami, a teraz super towarzysz przybiegający na zawołanie
ze wzrokiem mówiącym, „to co będziemy teraz RAZEM robić?”
Ach. ach, ach…przecież każdy chyba wielbiciel psów marzy właśnie o takiej
komitywie ze swoim pisakiem. Ale przyszedł błyskawicznie, a my wraz z Adorką
pojechaliśmy na południe polski, do rodzinnego miasta Waldka – Andrychowa. Z
tamtej wizyty zobaczycie zdjęcia wielkich – a dla mnie przerażających indyków i
ropuszki, którą Adora wytrwale wystawiała i obszczekiwała.
W niedzielę zaś pojechaliśmy na wystawę do nowego Sącza. Jak
zawsze pełni obaw – lecz tym razem zastanawialiśmy się, co też Adora pokaże, w
końcu to była jej pierwsza wystawa po tych kilku miesiącach. Ale nie zawiedliśmy
się: oboje i Amo i Adora pięknie jak zwykle się spisali, lecz Adorka także w
elegancki sposób wywalczyła także tytuł Najlepszego psa w Rasie. Zdjęcia
oczywiście poniżej:
Niestety brak czasu i długa podróż do domu sprawiły ze na konkurencjach
finałowych nie mogliśmy zostać.
Kolejny tydzień po Nowym Sączu minął błyskawicznie na poszukiwaniu noclegów w
okolicach Chojnic- tam, bowiem miała odbyć się kolejna wystawa, na której
występował jedynie Amo. I tam na wystawie mieliśmy się spotkać z Gosią, Damianem
i ich dereszkami.
Do Chojnic wyjechałyśmy (wyprawa wyłącznie w babskim gronie-plus jeden wyżeł) w
sobotę o 4 nad ranem- tak szczerze mówiąc dawno nie zaczęłam dnia tak wcześnie
jak właśnie wtedy - ale naprawdę warto było- okolice Chojnic, samo miasto
Chojnice, jezioro Charzykowy… to wspaniałe miejsce do odpoczynku. Nie
przypuszczałam nawet, jak ładne mogą być Chojnice- Każda kamieniczka starannie
odnowiona, wiele kwiatów i klimatyczna fontanna z trzema kobietami na starówce,
a wejście na starówkę pilnuje żeliwny, ogromny rogaty byk… zresztą co ja mogę
więcej powiedzieć –sami zobaczcie:
Zaś Charzykowy-to miejscowość położona nad malowniczym jeziorem o tej samej
nazwie. Wiele zdjęć z tego wyjazdu mamy właśnie stamtąd- Amo zachwycony był
przestrzenią, ogromem wody, skokami z pomostu... i łabędziami- te jednak nie
były zbyt chętne do zawierania przyjaźni. Zdjęcia z tych wodnych zabaw Amolka
obejrzycie także poniżej:
I przyszła niedziela- i kolejna wystawa. Pogoda nam piękna dopisała, słońce
twarze wszystkim opaliło, a dzień przyniósł nam następujące wyniki: Najlepszym
Szczenięciem w Rasie została moja ulubienica Jasmine, jednak oboje z Amadeuszem
East-Point uzyskali doskonałe opinie od sędziny, zaś mój Amo został Najlepszym
Juniorem w Rasie.
Dereszki Keiviento
Amo
Inne psy
Było to już jego 5 zwycięstwo w klasie młodzieży, a chciałabym się pochwalić bo
wcześniej o tym zapomniałam- że wystawa w Gdyni dała naszemu Kluseczkowi
ostatnie Zwycięstwo Młodzieży niezbędne do ukończenia Młodzieżowego Championatu
Polski. Owy Championat Amo „zrobił” tylko w 3 tygodnie!!!
I tak minął drugi dzień naszego pobytu w Chojnicach. Trzeciego dnia znów trzeba
było wrócić do domku, a podróż niestety trwała długo….. lecz przed nami na
szczęście urlop!!!
Ps. Opisy z obu wystaw dostępne w galerii wystawy.
16.07.2007
No i wreszcie się udało: słońce dogadało się z latem i na pełnych obrotach
zaczęły współpracować. Oczywiście dogadały się w ten weekend, jakby wiedziały,
że gdy zaplanowany jest wyjazd na wystawę w mieście nadmorskim, potrzebna jest
pogoda.
Ach Gdynia… tam się odbyła ostatnia wystawa…moje ukochane miasto, do którego
zawsze lubiłam wracać. To tam są miejsca, gdzie plaża dzika mnie zachwyca, gdy
spaceruje brzegiem morza, to tam z wysokiego klifu mogę obserwować statki na
horyzoncie. To wreszcie tam na ulicach Redłowa i Orłowa, czy Parku na Wzgórzu
Maksymiliana spacerują dziki…
No i rozmarzyłam się zamiast opisywać ostatnie dni.
Teraz każdy kto czyta, te newsy wie już, że nie mogłam tej wystawy sobie
odpuścić, tak więc wyprawę do Gdyni planowałam od dawna, a w podróż wyruszyli ze
mną moja mama, brat i Kasia – nasza niesamowita sąsiadka. Jej osobie zawdzięczam
wiele pięknych zdjęć z tej wyprawy, które tutaj umieściłam.
Wracam do sedna….
Wyruszyliśmy w sobotę rano 14 lipca, a właściwie bardzo rano, przekonani, że
koniecznie musimy być tam jak najwcześniej. I tu spotkała nas niespodzianka –
niestety przykra podróż trwała 10 godzin, utrudniana przez straszne korki,
remonty dróg oraz złapanie gumy…ale w końcu dojechaliśmy. Po zameldowaniu w
ośrodku, prawie pędem pognaliśmy na plażę w Orłowie. Mu byliśmy wniebowzięci –
psy w szoku. Skąd tyle pisaku, tyle wody, no i te czarne kormorany. Zdjęcia z
tych nowości zamieszczam poniżej
Niedzielny poranek przywitał nas wysoka temperaturą, pełni sił ruszyliśmy na
podbój ringów. I prawie się udało: choć tym razem to Aghra zachwyciła sędziego;
oboje i Amo i Aghra otrzymali Zwycięstwa Młodzieży, złote medale, a Aghrunia
swój pierwszy tytuł Najlepszego juniora w Rasie.
Oczywiście byłam z niej dumna, to moje czarne diablątko ma tyle energii, że na
wystawach nigdy nie może ustać w miejscu, tu okazała się klasą i opanowaniem
zachowując przy tym swoja radość. Może tym właśnie zachwyciła sędziego? Trudno
mi powiedzieć.
Kilka wspomnień
Grupa VII na ringu
Aghra i Amo
Serdecznie gratuluję Bartoszowi z Czardaszem, który stylowo wygrał porównanie o
Najlepszego Psa w rasie oraz Zwycięstwo Rasy w WNK, następnie zgarnął 2 miejsce
w walce o Najlepszego Psa w Grupie. Czardasz został także 2 najpiękniejszym psem
Oddziału Gdyńskiego Związku Kynologicznego. Na ringu finałowym pięknie
prowadziła Czardasza Angelika Harastowicz. Pięknie się spisała.
12 lipiec 2007
Niemalże w jednym czasie nadeszły do mnie fotki Czamikowych dzieci mieszkających
w Chicago. Oboje: Arkesh i Arante wyglądają pięknie i zdrowo. W oczach widać
radość i wielkie przywiązanie do właścicieli. Fotki załączam do obejrzenia
Arante
Arkesh
8 lipiec 2007
Kolejny weekend minął i kolejna wystawa… Tym razem warszawska,
tym razem międzynarodowa. Oczywiście towarzystwo mieliśmy doborowe i
przesympatyczne: Gosia ze swoją kuzynką i smokami Arim i Jazzy (ach, te
migdałowe oczy !!!) Radek z Arandą oraz poznana juz w Nowym Dworze Mazowieckim
pani Bożenna Strojnowska ze swoją rodziną i brązowiutką Cindi Elza z Lasu
Łęgowskiego.
Niestety pogoda nam nie dopisała, niebo wciąż się chmurzyło i straszyło
nieprzyjemnym deszczem, podczas gdy my potrzebowaliśmy krzepiącej otuchy od
słonka!!
Na szczęście deszczyk zmoczył nas tylko paroma kroplami, no i oczywiście
mieliśmy i parasolkę i namiot, więc mieliśmy się pod co schować.
Na tej wystawie zadebiutowała Aranda Theogonia, suczka będąca w rekach Radka
Kosiorka a która jest córką Czamy, z pierwszego jej miotu. I musze przyznać- był
to debiut bardzo udany! Bardzo się bowiem obawiałam, że Aranda będzie
wystraszona lecz okazało się, że było zupełnie na odwrót- odważnie zapoznawała
się z każdym napotkanym psem i człowiekiem, a na ringu, w klasie młodzieży
wygrała z trzema innymi suczkami zdobywając pierwsze miejsce, w tym pokonując
także moja Aghrunię!! Z cala pewnością lwia w tym zasługa Florki, młodej
handlerki, która rewelacyjnie pokazała Arandę i w pozycji wystawowej i w ruchu.
Zresztą zobaczcie sami:
A oto reszta wyników
Oczywiście Ari znów wywalczył tytuł najlepszego szczenięcia w rasie- Ari czuje
się coraz to pewniej na ringu, coraz lepiej się na nim porusza, co oczywiście
jest doceniane przez sędziów. Jazzy - która na wystawie znalazła nowego
wielbiciela w osobie Waldka- nieśmiało zajęła za Arim II miejsce.
Nasz Amo wygrał klasę młodzieży pokonując dwa inne psy, a następnie pokonał
siostrę w porównaniu o najlepszego Juniora w Rasie. Nasz przystojniak powtórzył
wiec swoja wygrana z Olsztyna
Tradycyjnie zapraszam wszystkich do obejrzenia fotek z wystawy oraz do
przeczytania opisów moich smoków z tej wystawy, zamieszczonych w galerii wystawy.
Sama od siebie jeszcze chciałabym dodać, że strasznie motywujący jest dla mnie
fakt, ze wszystkie psy z mojej hodowli, które do tej pory wystąpiły na wystawach
otrzymywały doskonale opisy i oceny, także pierwsze lokaty i zwycięstwa, a są to
przecież dopiero roczniaki!!!! Pozostaje mi wiec dalej trzymać za nie kciuki,
wierzyć w nie i obserwować ich dalsze kariery wystawowe i użytkowe.
Miłego oglądania!!
Przed wystawą
Inne wyżły niemieckie
Nasze smoki
4 lipiec 2007
Zauważyłam ostatnio u siebie dziwną przypadłość - ilekroć
kierują mną emocje-siadając do napisania kolejnego newsa zaczynam go od słów
…”ach, cóż to był za weekend!!”….
Otwarcie przyznaję się do błędu, zwłaszcza, że tym razem także nie będzie
inaczej:
Ach, cóż to był za weekend!!!!
Nawet nie wiem od czego zacząć opowiadanie, może więc najlepszym wyjściem będzie
rozpocząć wszystko od początku.
Ten emocjonujący weekend rozpoczął się już w czwartek 28 czerwca, kiedy
pojechaliśmy odebrać nasze łobuziaki Amo i Agorę ze szkolenia ( Adorka jeszcze
została, ponieważ później zaczęła naukę). Trzy miesiące to szkolenie trwało i
jak już wspomniałam, wszystkie trzy szczeniaki w nim uczestniczyły. I nagle się
okazało, że z trzpiotowatych psiaków zrobiły się przemądre wyżły, które wiedzą
co i jak, a co najlepsze-są doskonałe w polu. To można porównać jakby z rola
wojska w życiu każdego faceta. Co najważniejsze? Psy wyniosły ze szkolenia
ogromna wiedzę, ale nie tylko one: szkolenie obejmowało także dwudniowy „kurs
obsługi” naszych psów dla mnie- i muszę to powiedzieć-wykazały się ogromna
cierpliwością wobec mnie, by w końcu współpracować ze mną na wysokich obrotach.
Podobna cierpliwością musiał się wykazać pan, który się podjął szkolenia moich
psów i mnie.
Poniżej zamieszczam najciekawsze fotki upamiętniające nasze wspólne nauki. Mam
też małą niespodziankę: fotografie dumnych sokołów, które hoduje, z którymi
pracuje i które kocha Nasz Pan Trener.
Prosto ze szkolenia, w piątkowe popołudnie pojechaliśmy do Gosi, właścicielki „małego”
Amadeusza East-point i uroczej Malomkozi Jasmine.
Gosiu-wielkie dzięki za zaproszenie, przemiłe towarzystwo, pyszne obiadki,
słodkie wino, konkurs tropowców i w ogóle za wszystko…!!!
Niestety nie zdążyłam zrobić fotek przepięknych terenów wokół domu Gosi, ale
może następnych razem?? Mam za to pare fotografii jej psich przyjaciół- Freya,
Miska i Jasmine… przyznam się szczerze że Ari jak na mój aparat fotograficzny
poruszał się zbyt szybko.
Nio i w końcu przyszła niedziela…
01.07.2007
Tego dnia maluchy miały urodziny, lecz ja wcale o tym nie
myślałam-nasze psy startowały na wystawie w Olsztynie, pierwszej po dłuższym
czasie przerwy. Na wystawę zgłoszone także były Ari i Jasmine, oboje w klasie
szczeniąt.
Oczywiście bardzo się obawiałam jak nam pójdzie, konkurencję mieliśmy piękną, a
tak szczerze mówiąc my wcale nie byliśmy przygotowani do tej wystawy. Do tego
dzień zaczął się nam tak niefortunnie- najpierw zbyt późno wyjechaliśmy do
Olsztyna, podróż utrudniały nam przebudowy dróg, potem zabłądziliśmy w mieście..
by w ostatniej chwili wpaść na wystawę odebrać „pieskie” dokumenty.
Ale się udało i zdążyliśmy!!
Później czekaliśmy już tylko na swoją kolej wejścia na ring, przy okazji
obfotografowaliśmy prawie każdego psa z grupy VII, czego wyniki obejrzycie
poniżej.
Nio i w końcu przyszła kolej na wyżły niemieckie.
Gosia jako pierwsza weszła na ring z Arim, zdobywając oczywiście ocenę wybitnie
obiecującą i wspaniały opis. Ale jakże miałoby być inaczej skoro Ari tak dobrze
się zaprezentował, to był jego debiut wystawowy a on pewny siebie, krokiem
długim odziedziczonym pewnie po mamusi Dumce-dumnie defilował przez ring.
Podobnie pięknie zaprezentowała się Jazzy, która swoim lekkim chodem urzekła
mnie jeszcze bardziej ( ona ma chyba najpiękniejsze oczy wśród wyżłów-w
kształcie migdałów).
A moje smoki?
Najpierw Amo z Agora, każde w swojej klasie otrzymało tytuł Zwycięstwo Młodzieży,
o obu sędzia wypowiadał się bardzo dobrze, oboje dostali złote medale… dalsze
zwycięstwa przypadły Amolkowi- najpierw pokonał Aghre w porównaniu o Najlepszego
Juniora w Rasie, a dalej pokonał naprawdę przystojnego Pika od Buni w porównaniu
o Najlepszego w rasie ( Best of Breed). Szczerze mówiąc, nawet nie marzyłam o
takiej wygranej a co tu dopiero o jakimkolwiek powodzeniu w konkurencjach
finałowych. Tymczasem Amo eleganckim krokiem wybiegał sobie także Best of Group
i pierwsze miejsce na podium, pokonując seterke irlandzka i wyżła weimarskiego.
Ach… i cóż mogę dalej napisać odpowiedniego, by nie popaść w nadmierny zachwyt??
Zapraszam do obejrzenia fotek.
W oczekiwaniu na wystawę
Amadeusz i Jazzy
Amo i Aghra
fot.Keiviento
31 czerwiec 2007
W niedziele nasze maluchy kończą pierwszy rok swojego życia. Życzę wszystkim właścicielom naszych łobuziakom wszystkiego najlepszego na przyszłość, zdobywania ringów i pól na konkursach, zadowolenia z wiernej przyjaźni i towarzysza na długie lata...

Archiwum 09.01.2007 - 19.06.2007
Archiwum 07.02.2006 - 21.12.2006